da flag go to the original language article
This article has been translated by Artificial Intelligence (AI). The news agency is not responsible for the content of the translated article. The original was published by Ritzau.

Europa zwiększa inwestycje w obronność, ale wciąż brakuje ważnych zdolności wojskowych, które są zbyt drogie dla poszczególnych europejskich krajów.

Dlatego państwa UE muszą znaleźć nowe sposoby na wzmocnienie europejskiej obrony.

Tak mówi szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas, w swoim przemówieniu na dorocznej konferencji Europejskiej Agencji Obrony.

– Zajęcie się brakami prowadzi do kilku dość trudnych pytań: Jaką rolę geopolityczną chcemy, aby Europa i UE odgrywały? Czy możemy zidentyfikować grupę europejskich zdolności NATO, których rozwój UE mogłaby wspierać?

– Czy możemy też stworzyć wojskowe zdolności UE, które będą finansowane i posiadane przez państwa członkowskie? Te pytania wymagają debaty politycznej i działania, mówi Kaja Kallas.

Wskazuje ona, że obecnie istnieje ścisła współpraca między UE a NATO. W świetle wojny Rosji przeciwko Ukrainie UE zyskała również większą rolę, wspierając zbrojenia państw NATO w ich dążeniu do osiągnięcia celów NATO.

Tym samym Europa jest w trakcie wzmacniania NATO:

– Bo celem jest wzmocnienie 23 państw członkowskich, które mamy wspólne w UE i NATO, mówi Kallas, odnosząc się do krajów takich jak na przykład Dania, które są członkami zarówno UE, jak i NATO.

– Zwłaszcza teraz, gdy USA koncentrują się na zadaniach poza Europą, NATO musi stać się bardziej europejskie, aby zachować swoją siłę. To wymaga działania ze strony Europy, mówi Kaja Kallas.

W swoim przemówieniu kieruje ostrzeżenie do tych europejskich krajów, które wciąż się wahają.

Według Kallas Rosja „pozostanie długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa”.

Jednocześnie Chiny będą „wyzwaniem” zarówno dla europejskiej gospodarki, jak i interesów – na przykład poprzez wspieranie wojny Rosji przeciwko Ukrainie.

– Ale największa zmiana zachodzi po drugiej stronie Atlantyku. Nowe myślenie, które wstrząsnęło stosunkami transatlantyckimi aż do samego rdzenia, mówi Kaja Kallas.

Wypowiedź pada po tym, jak prezydent USA, Donald Trump, swoim żądaniem własności Grenlandii w tygodniach po Nowym Roku zdawał się być w trakcie podważania całej idei NATO.

– Powiem to bardzo jasno: chcemy silnych więzi transatlantyckich. USA pozostaną partnerem i sojusznikiem Europy.

– Ale Europa musi dostosować się do nowych realiów. Europa nie jest już głównym punktem ciężkości Waszyngtonu, mówi Kaja Kallas.

Uważa ona, że ta zmiana jest „strukturalna, a nie tymczasowa”.

– To oznacza, że Europa będzie musiała zwiększyć swoje wysiłki, mówi Kaja Kallas.