sk flag go to the original language article
This article has been translated by Artificial Intelligence (AI). The news agency is not responsible for the content of the translated article. The original was published by TASR.

Bruksela/Strasburg – We wtorek w Strasburgu spotkały się tysiące europejskich rolników, aby wyrazić niezadowolenie z umowy handlowej UE z grupą Mercosur i wywrzeć presję na posłach do Parlamentu Europejskiego (PE), którzy obradują w Strasburgu. Słowackiej delegacji podczas protestów przewodniczy prezes Słowackiej Izby Rolniczo-Spożywczej Andrej Gajdoš, informuje korespondent TASR.

Protest w Strasburgu zainicjował największy francuski związek rolników (FNSEA). Sekretarz generalny FNSEA Hervé Lapie w komunikacie dla mediów poinformował, że do Strasburga przyjechało od 600 do 700 traktorów, a łącznie w protestach powinno wziąć udział około 4000 rolników z wielu krajów UE, większość z Francji.

Protestujący spotkali się z wieloma posłami PE, a ci francuscy chcą pozostać w Strasburgu aż do środy (21.1.), co dla TASR potwierdził także Andrej Gajdoš. Powiedział, że rolnicy po przemarszu przez miasto dotarli w pobliże Parlamentu Europejskiego, gdzie wygłoszono główne przemówienia i gdzie doszło też do drobnych starć między demonstrantami a siłami porządkowymi.

Na pytanie, jak silne są gwarancje ochrony, które europejskim rolnikom zapewniła Komisja Europejska, a przekazał także komisarz do spraw handlu Maroš Šefčovič, Gajdoš stwierdził, że nie tylko dla słowackich, ale i dla europejskich rolników te gwarancje są niewystarczające. Włącznie z rekompensatami finansowymi, bo nie jest pewne, czy Komisja Europejska chce zapewniać rekompensaty finansowe przez najbliższe 20–30 lat, czy ma to być tylko na jeden rok, „żeby nas uciszyć”.

„Politycy zawsze będą zapewniać, że wszystko jest w porządku, ale my wiemy, że tak nie jest. W krajach UE żywność produkuje się w zupełnie innych standardach. Mimo że ta z Mercosuru przepływa cały ocean, potrafi dotrzeć do Europy taniej, niż my jesteśmy w stanie ją wyprodukować u nas w domu. Coś tu jest nie w porządku” – wyjaśnił Gajdoš. Dodał, że większość rolników nie wierzy już politycznym przemówieniom i potrzebowałaby jaśniejszych gwarancji, że importy z Mercosuru nie zlikwidują europejskiego sektora rolno-spożywczego i że konsumenci nie dostaną na talerz żywności gorszej jakości niż ta od europejskich producentów.

Gajdoš zwrócił uwagę, że słowaccy producenci najbardziej obawiają się importu wołowiny, drobiu, jaj i cukru, ale można mówić także o soi, kukurydzy czy etanolu. W tej kwestii, jego zdaniem, europejscy rolnicy są zjednoczeni.

Dodał, że rolnicy w środę zagłosują nad tym, aby Trybunał Sprawiedliwości UE zbadał, czy umowa z Mercosur jest zgodna z innymi umowami UE. Jeśli za kilka miesięcy PE ratyfikuje umowę, dalsze działania będą zależeć od koordynacji wszystkich europejskich rolników i producentów żywności. Europosłowie będą głosować nad ratyfikacją umowy z Mercosur w najbliższych miesiącach.

W środę mają głosować nad tym, czy przekazać umowę handlową do Trybunału Sprawiedliwości UE w celu zbadania jej zgodności z Traktatem o funkcjonowaniu UE. Jeśli sprawa trafi do sądu, a opinia sądu będzie negatywna, umowa handlowa będzie mogła wejść w życie tylko w przypadku jej zmiany i uzupełnienia. (20 stycznia)

„Mimo że żywność z Mercosuru przepływa cały ocean, potrafi dotrzeć do Europy taniej, niż my jesteśmy w stanie ją wyprodukować u nas w domu. Coś tu jest nie w porządku.” Andrej Gajdoš